[Głosów:1    Średnia:5/5]

Przyciąganie klientów zapachami świetnie sprawdza się w marketingu. Do klasycznych zapachów, które po prostu wywołują dobre skojarzenia, doszedł ostatnimi laty bardziej subtelny przekaz za pomocą feromonów

Feromony budzą przede wszystkim seksualne konotacje. Marketing ma wszakże w sobie coś z uwodzenia. Nie należy się zatem dziwić, że prędzej czy później sięgnął po te tajemnicze substancje. Tajemnicze są one o tyle, że choć wiemy o ich istnieniu, nie zostały do końca zbadane. Na pewno są to związki chemiczne produkowane przez ciało i zwiększające atrakcyjność danej osoby, ale trudno je nazwać zapachami. Działają raczej na podświadomość odbiorcy, a dokładnie na jego układ nerwowy, wywołując określone reakcje.

Zapach, który przyciąga

Marketing szybko zorientował się w działaniu zapachów na ludzkie zachowania, kusząc klienta za pomocą zmysłu powonienia. Okazuje się, że aż 65% osób lepiej zapamiętuje firmę po jej zapachu, aniżeli z racji innych cech. Wygląda więc na to, że znacznie skuteczniejszy od wzroku bywa węch klienta.
Wykorzystanie siły zapachu w działaniach promocyjnych to aromamarketing. Sama strategia ma się świetnie, co łatwo wyczuć, przechadzając się alejkami centrów handlowych. Niektóre sieciówki ze swoich zapachów uczyniły wprost wyróżnik. Przykładem może być Stradivarius, którego klientki i klienci nieustannie od lat dopytują w sieci, czym pachnie w ich ulubionym sklepie.
Bywa jednak, że aromamarketing nakierowany jest nie tylko na estetykę, ale i na pobudzenie zmysłów. Stąd roztaczany wokół zapach wanilii, który ma pomagać w walce ze stresem oraz poprawiać humor. Oprócz neutralizowania stanów napięcia nerwowego, aromat wanilii pomaga również przy zasypianiu, uspokaja i odpręża. W aromamarketingu chętnie wykorzystuje się także inne zapachy gourmet, na przykład aromat świeżego chleba.

Podświadome przyciąganie

Feromarketing to krok dalej w przyciąganiu klienta. Działa nie tyle za pomocą wyczuwalnych i przyjemnych aromatów, ale związków chemicznych, oddziałujących na układ nerwowy, a dokładnie układ przylemieszowy. Choć brzmi to nieco jak wizja szalonego naukowca, rzeczywistość jest bardziej prozaiczna. Tak, jak w przypadku zapachów, tak i feromony mają za zadanie wywołać u potencjalnego klienta przyjemne skojarzenia z danym produktem. Wszystko to ma na celu zwiększenie sprzedaży albo sukcesy negocjacyjne. To dlatego feromarketing sprawdza się więc znakomicie na przykład w lokalach, restauracjach czy kawiarniach.
Często to za sprawą tych nieuchwytnych związków jakieś miejsce wydaje się mieć szczególną atmosferę. Choć na dobrą sprawę wydaje się, że nic go nie wyróżnia. Jednak goście czują się tam wyjątkowo dobrze i swobodnie. Natomiast poczta pantoflowa (albo bardziej profesjonalnie – marketing szeptany) sprawia, że wzrasta jego popularność, a wraz z nim obroty.

Zdobądź przychylność

Wśród rozpoznanych feromonów, bo nie wszystkie z nich udało się wyszczególnić, wyróżnia się takie związki, jak androstenon czy androstadienon. Wiadomo, że mają wpływ na otoczenie, a osoba, która je wydziela, budzi respekt, dzięki czemu łatwiej jej uzyskać autorytet. Warto zaznaczyć w tym miejscu, że feromony nie mają płci, po prostu wzmacniają pozytywny odbiór pewnych cech w konkretnych sytuacjach. Dlatego z ich wpływu chętnie korzystają liderzy i osoby zarządzające zespołami, a także handlowcy, negocjatorzy i szerokie spektrum ludzi biznesu.
Należy jednak pamiętać, że żaden związek chemiczny nie rozwiąże problemów komunikacyjnych ani sam w sobie nie sprzeda produktu. Może być za to dobrym dopełnieniem atrakcyjnej oferty czy wysokiej jakości obsługi. A przyda się zwłaszcza tam, gdzie bezpośredni kontakt z klientem ma kardynalne znaczenie.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *